Proof-of-Stake zabije Bitcoina (a może właśnie o to chodzi)

Udostępnij artykuł
W SKRÓCIE
  • BTC nie powinien porzucać swojego wypróbowanego mechanizmu konsensusu dla takiego, który nie ma za sobą 14 lat testów bojowych.

  • Tak twierdzi Rick Delaney, Senior Crypto Analyst @OKX.

  • Zwolennicy Bitcoina cenią jego przewidywalność i przestrzeganie zdrowych zasad monetarnych.

  • promo

    Jak to wpłynie na świat kryptowalut? Traderzy dzielą się opinią z kryptowalutową społecznością na Telegramie

The Trust Project to międzynarodowe konsorcjum organizacji informacyjnych budujących standardy przejrzystości.

Proof-of-Stake i Bitcoin: BTC nie powinien porzucać swojego wypróbowanego mechanizmu konsensusu dla takiego, który nie ma za sobą 14 lat testów bojowych. Tak twierdzi Rick Delaney, Senior Crypto Analyst @OKX.

Minęło kilka miesięcy, odkąd Ripple i Greenpeace, a także garstka innych organizacji ekologicznych, pokazali, że nie mają pojęcia, dlaczego Bitcoin jest wyjątkowy. Ogłoszona w marcu 2022 roku kampania “Zmień kod, nie klimat” próbuje wywrzeć presję na wpływowych Bitcoinowców, aby poparli przejście z energochłonnego i sprawdzonego mechanizmu konsensusu proof-of-work na wciąż eksperymentalny proof-of-stake.

Aby uzasadnić swoje istnienie, kampania opiera się w dużej mierze na trwającym przejściu Ethereum na PoS. A ponieważ zbliża się dzień, w którym górnicy Ethereum wyłączą się na dobre, to oczywiste, że tłum anty-PoW zwiększy swoją presję na Bitcoina.

Proof-of-Stake Vs Proof-of-Work

Uzasadnienie brzmi “jeśli Ethereum może to zrobić, to Bitcoin też może”. Jednak to całkowicie mija się z celem. Przede wszystkim zwolennicy Bitcoina cenią jego przewidywalność i przestrzeganie zdrowych zasad monetarnych. Wszystko to staje się podejrzane, jeśli fundamentalne zmiany zostaną wprowadzone do jego podstawy kodowej.

Wiele napisano na temat PoS i PoW oraz ich kompromisów. Podczas gdy niektórzy twierdzą, że PoW oferuje bezpieczeństwo nie do pokonania, inni twierdzą, że PoS osiąga to samo przy ułamku zużycia energii. Debata trwa nadal, a ja nie zamierzam ponownie przytaczać tutaj argumentów. Zamiast tego chciałbym skupić się na czymś znacznie bardziej fundamentalnym, dlaczego PoS źle pasuje do Bitcoina i jego propozycji wartości jako najsolidniejszego pieniądza na planecie – na braku historycznego precedensu.

Przewidywalność rodzi zaufanie

Pieniądze są systemem zaufania. Bez powszechnego przekonania, że ta bryłka złota, banknot 20 funtów lub nawet garść muszelek może być wymieniona na czyjś czas, produkty lub pomysły, te zbiory cząsteczek są właśnie tym. To my, jako ludzie, nadajemy czemuś wartość pieniężną, a historia wielokrotnie pokazała, że system monetarny szybko rozpada się bez zaufania.

Czy złoto byłoby cenione jako główny pieniądz na naszej planecie, przekraczający przestrzeń, czas i różnice kulturowe przez ostatnie 5000 lat, gdyby jego struktura molekularna okresowo się zmieniała? Oczywiście, że nie. Złoto nie zmienia się i pozostaje godne zaufania. W krajach o najbardziej nieprzewidywalnej polityce monetarnej, zmagających się z nieobliczalnymi warunkami gospodarczymi, zaufanie do walut, a tym samym do samych walut, całkowicie się załamuje.

Zaufanie nie pojawia się też z dnia na dzień. BTC istnieje od 14 lat przy ponad 99% czasie pracy i nadal nie jest powszechnie godny zaufania. Choć do protokołu wprowadzono wiele zmian (po długich debatach i znalezieniu konsensusu na poziomie sieci), jego kluczowe cechy – czyli skończona podaż chroniona przez siłę najpotężniejszej sieci obliczeniowej świata – pozostają niezmienne.

Zmiany, zwłaszcza te pozbawione historycznego precedensu, często wywołują wątpliwości co do przyszłości. Wyobraźmy sobie, że firma z listy Fortune 500 zwalnia swojego odnoszącego sukcesy dyrektora generalnego i zatrudnia zupełnie nieznaną osobę. Nie trzeba być geniuszem, aby przewidzieć wpływ na cenę akcji. Teraz wyobraź sobie, że cała propozycja wartości aktywów opiera się na ich przewidywalności. To jest właśnie miejsce, w którym znajduje się BTC.

“Pieniądze ultradźwiękowe” to farsa

Istnieje popularny mem, który krąży wśród najzagorzalszych zwolenników Ethereum. Jest to przekonanie, że wszystko, co zaprojektowane tak, aby “liczba poszła w górę” – tj. sprawić, że cena wzrośnie – pozycjonuje ETH jako solidniejszą formę pieniędzy niż BTC, być może nawet “pieniądz ultradźwiękowy”.

Łatwo zrozumieć, dlaczego mem jest popularny – jeśli BTC jest celebrowany jako solidny pieniądz, z pewnością nasz “ultradźwiękowy pieniądz” jest lepszy. Mimo to, nie ma to absolutnie żadnego sensu.

BTC jest uważany za solidny po części ze względu na jego skończoną podaż. Jednak twarda granica 21 milionów nic nie znaczy, jeśli ci, którzy go używają (a tak, po prostu posiadanie go jest używaniem go) nie mają wiary, że tak pozostanie. Jeśli BTC miałby porzucić swój wypróbowany mechanizm konsensusu na rzecz takiego, który nie ma za sobą 14 lat testów bojowych, dlaczego jego użytkownicy mieliby wierzyć, że jego skończona podaż nie jest następną cechą, która odejdzie? Odporność BTC na takie zmiany jest integralną częścią jego klasyfikacji jako zdrowego pieniądza.

Proof-of-Stake i Ethereum

ETH, z drugiej strony, nie jest zdrowym pieniądzem. Jego całkowita podaż w obiegu i emisja są trudne do określenia ilościowego, a mechanizmy takie jak spalanie opłat EIP-1559 tylko sprawiają, że jest on bardziej nieprzewidywalny. Jeśli nikt nie używa Ethereum, jego emisja jest inflacyjna. Jeśli wielu użytkowników dokonuje transakcji, jego emisja może być deflacyjna. Sam fakt, że nikt nie może definitywnie sklasyfikować jego polityki monetarnej – która najwyraźniej podlega zmianom – oznacza, że nie jest to solidny pieniądz, a tym bardziej “ultradźwiękowy pieniądz”.

Cokolwiek o nich myślisz, wymowne jest, że Salwador, MicroStrategy i inne poszły w BTC, a nie ETH, XRP, SOL lub jakąkolwiek inną kryptowalutę. BTC nie próbuje być światowym komputerem. Nie próbuje służyć jako platforma dla podejrzanych prawnie aplikacji. Te cele, być może godne podziwu na swój sposób, wymagają zupełnie innej sieci i należy się spodziewać dramatycznych zmian.

BTC, z drugiej strony, jest na drodze do ustanowienia siebie jako najsolidniejszej formy pieniędzy, jaka kiedykolwiek istniała. Eksperymentalne protokoły konsensusu są całkowicie sprzeczne z jego misją.

Poruszaj się powoli, nic nie zepsuj

Czy PoS obecnie słabo pasuje do Bitcoina oznacza, że ETH jest bezwartościowy? Absolutnie nie. Argument nie komentuje tego, co jest odpowiednie dla sieci z możliwościami inteligentnych kontraktów w warstwie podstawowej.

Nie oznacza też, że sam PoS jest koniecznie wadliwy. Istnieją silne argumenty po obu stronach debaty, ale fakt, że nawet istnieje debata, oznacza, że PoS nie jest odpowiedni dla Bitcoina dzisiaj. Być może będzie odpowiedni jutro, ale próby siłowych zmian kodu grożą zniszczeniem wszystkiego, co czyni BTC wyjątkowym.

Na razie PoS w formie, którą wdraża Ethereum, jest niesprawdzony w skali. Obecnie istnieje wiele odmian delegowanego proof-of-stake, ale żaden blockchain warty dziesiątki miliardów nie korzysta z tego samego systemu, do którego zmierza Ethereum. Przejście na PoS z PoW w sieci na żywo jest również piekielnie ryzykowne. To dlatego połączenie Ethereum trwa tak długo. To był niestabilny okres przejściowy dla ETH, podczas gdy atrakcyjność BTC wynika bezpośrednio z jego stabilności.

Proof-of-Stake i BTC: nieporozumienie czy złośliwość?

Biorąc pod uwagę fakt, że kampania “Zmień kod, a nie klimat” jest tak fundamentalnie sprzeczna z tym, co użytkownicy Bitcoina uważają za podstawową propozycję wartości sieci, należy postawić pytanie: Po co kołysać łódkę?

Na pozór masz grupy środowiskowe, które dzielą się tunelowym spojrzeniem na zużycie energii – “jeśli to używa energii elektrycznej i nie podoba nam się aplikacja, to trzeba ją zlikwidować”. Biorąc pod uwagę, że Greenpeace i Environmental Working Group i tak nie widzą żadnej wartości w Bitcoinie, potencjalnie zabicie tego, co czyni sieć wyjątkową, aby posunąć naprzód ich agendę, nie stanowi problemu. Dla nich, polityka energetyczna oparta na tym, co subiektywnie uważają za bezużyteczne lub szkodliwe, jest całkowicie do przyjęcia.

Teraz dochodzimy do Ripple. Ripple, oczywiście, jest firmą stojącą za kryptowalutą XRP i przypuszczalnie wierzy, że jej własne podejście do cyfrowych pieniędzy może wiele zyskać na upadku Bitcoina. Konspiracyjne podejście? Być może. Ale biorąc pod uwagę własne działania Ripple w branży kryptowalutowej, które zawsze obracały się wokół przymilania się do istniejących instytucji finansowych i dostarczania im narzędzi do ochrony status quo, podejrzenia są uzasadnione.

Możemy spekulować co do prawdziwych intencji Ripple, ale jedno jest pewne – podobne ataki na Bitcoina będą coraz głośniejsze w miarę zbliżania się “fuzji” Ethereum. I nie popełnij błędu, są one atakiem na Bitcoina.

Wideo na stronie “Zmień kod, nie klimat” stwierdza:

Koszt dla Bitcoina jest prawie żaden.

Jednak setki milionów użytkowników Bitcoina, w tym ja, nie zgadzają się – koszt dla Bitcoina jest wszystkim.

O autorze

Rick Delaney jest starszym analitykiem kryptowalutowym @OKX. Jest byłym graczem pokerowym, który stał się pisarzem z akademickim wykształceniem w dziedzinie polityki i lingwistyki. Po raz pierwszy odkrył Bitcoin w 2013 roku podczas poszukiwania alternatywnych sposobów finansowania kont w kasynach online. Po głębszej lekturze, obietnica BTC dotycząca uwolnienia pieniędzy od skorumpowanych bankierów centralnych poruszyła w nim strunę. Kilka lat później rozpoczął pracę w przestrzeni kryptowalutowej, pracując dla publikacji medialnych, w tym BeInCrypto, zanim dołączył do OKX jako starszy pisarz treści i analityk kryptowalut. Jego obszary zainteresowania obejmują wszystkie zakątki branży, ale prawdziwie zdecentralizowane systemy są tym, co go przyciągnęło i to tutaj pozostają jego prawdziwe pasje.

Wyjaśnienie

Wszystkie informacje zawarte na naszej stronie internetowej są publikowane w dobrej wierze i wyłącznie w ogólnych celach informacyjnych. Wszelkie działania podejmowane przez czytelnika w związku z informacjami znajdującymi się na naszej stronie internetowej odbywają się wyłącznie na jego własne ryzyko.
Share Article

Nicole Buckler pracuje jako redaktorka i dziennikarka od ponad 25 lat, pisząc z Sydney, Melbourne, Taipei, Londynu i Dublina. Teraz pisze z szalonego i niesamowitego Gold Coast w Australii. Nicole kupiła Bitcoina w 2013 roku, ponieważ powiedziano jej, że może go użyć, aby zapłacić za lekcje jogi w Dublinie. Nienawidziła jogi, ale zatrzymała Bitcoina. Po roku zdecydowała, że ta sprawa z Bitcoinami to będzie coś i kupiła też inne kryptowaluty. Nadal jednak uważa, że joga jest do bani.

OBSERWUJ AUTORA