Lightning Network Bitcoina może oczyścić Twittera, twierdzi Michael Saylor

Aktualizowany przez Jakub Dziadkowiec
W SKRÓCIE
  • Twitter mógłby "spieniężyć złośliwość", pobierając 20 USD w satoshi za weryfikację kont, sugeruje Michael Saylor.
  • Użytkownicy Twittera są w tej sprawie podzieleni.
  • Cena wolności słowa w erze cyfrowej jest zbyt niska - właśnie dlatego, że jest darmowa, mówi Jordan Peterson.
  • promo

    Uzyskaj dostęp do ponad 70 CFD na topowe kryptowaluty z zerowymi prowizjami i ultrawąskimi spreadami

Michael Saylor, dyrektor generalny MicroStrategy, przedstawił propozycję oczyszczenia Twittera poprzez wykorzystanie Bitcoin Lightning Network.

W rozmowie na Twitterze z szefem Tesli Elonem Muskiem i psychologiem klinicznym Jordanem Petersonem, Saylor sugeruje, że sieć społecznościowa mogłaby “spieniężyć złośliwość” poprzez wprowadzenie płatnego pomarańczowego znacznika na tweetach z pomocą Lightning Network.

Saylor uważa, że sieć Lightning Network Bitcoina mogłaby i powinna zostać wykorzystana jako środek do stworzenia systemu depozytu zabezpieczającego dla sieci społecznościowej. W ten sposób jej użytkowanie stałoby się znacznie przyjemniejszym dla większości.

Lightning Network mogłaby weryfikować oszustów i spamboty

Saylor napisał: “Twitter może rozwiązać problem oszustów i spambotów, jeśli pozwoli prawdziwym ludziom na wysłanie około 50 000 sat (20 USD) przez Lightning Network i zweryfikowanie ich za pomocą Orange Check. Wtedy będziemy mogli ograniczyć komentarze/DM do zweryfikowanych kont. Źli aktorzy stracą swoją kaucję, a @Twitter będzie zarabiał na złośliwości”.

W kolejnym tweecie Saylor dodał: “Obecnie na Twitterze jest tylko około 360 000 niebieskich znaczników. Powinniśmy pozwolić na setki milionów pomarańczowych znaczników [sic], aby każdy mógł zostać zweryfikowany w ciągu minuty lub dwóch. #Bitcoin to rozwiązanie, które pozwoli oczyścić media społecznościowe i przywrócić bezpieczeństwo i grzeczność w cyberprzestrzeni”.

Użytkownicy Twittera podzieleni w tej kwestii

Niektórym użytkownikom pomysł ten się spodobał, jednak wielu użytkowników Twittera nie było zachwyconych.

Jak zapytał jeden z użytkowników: “Czy cyberprzestępcy nie byliby skłonni zapłacić o wiele więcej, aby zostać raz zweryfikowanym. Mogą to zrobić nawet jeśli stracą depozyt kilka razy na różnych kontach, tylko po to, aby opublikować swój przekręt? Gdy zostaną zweryfikowani, ich oszustwo będzie jeszcze bardziej skuteczne”.

Kolejni dyskutanci zastanawiali się, czy kwota 20 USD nie stworzy bariery, która negatywnie wpłynie na mieszkańców biedniejszych krajów. Natomiast inni argumentowali, że jeśli kogoś stać na telefon lub komputer, by publikować na Twitterze, to stać go na 20 USD.

Istnieją potencjalnie negatywne skutki wprowadzenia jakiegokolwiek systemu kaucji. Jednym z nich jest to, że może on jeszcze bardziej zachęcić złośliwych aktorów do fałszywego oznaczania prawdziwych wpisów. Fałszywe oflagowanie jest znanym problemem w serwisach społecznościowych. Dla złośliwych osób stosujących fałszywe flagi świadomość, że zaszkodzą finansowo swojej ofierze, stanowi kolejną zachętę do niepożądanego zachowania.

Innym pytaniem jest, czy system depozytów wart miliardy może zachęcać kierownictwo Twittera i jego zespoły moderacyjne do interpretowania wpisów w jak najbardziej negatywnym świetle.

Przy tak dużej puli pieniędzy, która jest w ciągłym obiegu, istnieje pokusa, aby zwiększyć zyski Twittera poprzez wykrywanie nieuzasadnionych naruszeń regulaminu.

W tych okolicznościach posiadanie pomarańczowego znacznika byłoby tak pożądane, jak wejście do strefy wojny z tarczą namalowaną na plecach.

Dziwne związki

Korzenie najnowszej propozycji Saylora tkwią w ankiecie, którą Elon Musk przeprowadził w zeszły piątek. W prostej ankiecie “tak” lub “nie” Musk zapytał: “Wolność słowa jest niezbędna do funkcjonowania demokracji. Czy uważasz, że Twitter rygorystycznie przestrzega tej zasady?”.

Sonda otrzymała ponad dwa miliony głosów, z czego 70,4% odpowiedziało “nie”.

Na to Musk oświadczył, że Twitter “nie przestrzega zasad wolności słowa” i “fundamentalnie podkopuje demokrację”.

Wczoraj Jordan Peterson odpowiedział Muskowi stwierdzając, że cena wolności słowa w erze cyfrowej jest zdecydowanie zbyt niska. Właśnie dlatego, że jest ona darmowa.

Elon, @elonmusk media społecznościowe nie mogą funkcjonować prawidłowo, jeśli koszt wysłania postu do (milionów ludzi) utrzymuje się nienaturalnie na poziomie zerowym. W realnym świecie nie jest on równy zeru. Oznacza to, że SM nie odzwierciedla struktury bodźców w świecie rzeczywistym. W związku z tym nieuchronnie zmierza w kierunku szaleństwa. Naprawdę.

I to wystarczyło, aby Michael Saylor wkroczył ze swoim planem odnośnie Lightning Network.

Wyjaśnienie

Wszystkie informacje zawarte na naszej stronie internetowej są publikowane w dobrej wierze i wyłącznie w ogólnych celach informacyjnych. Wszelkie działania podejmowane przez czytelnika w związku z informacjami znajdującymi się na naszej stronie internetowej odbywają się wyłącznie na jego własne ryzyko.