Co czeka inwestorów Gemini i DCG?

23 stycznia 2023, 15:30
Aktualizacja Zerelik Maciej
23 stycznia 2023, 15:30
W SKRÓCIE
  • Zaledwie dwa i pół miesiąca temu społeczność kryptowalutowa stanęła w obliczu upadku giełdy FTX i znacznego spadku wartości Bitcoina i wiodących altcoinów.
  • Jednocześnie Genesis ogłosiło, że pilnie potrzebuje 1 miliarda dolarów na nowe inwestycje.
  • Tej kwoty nie udało się wygospodarować w bardzo ograniczonym czasie, a szczegóły dotyczące sytuacji Genesis zaczęły wypływać na światło dzienne.
  • promo

Zaledwie dwa i pół miesiąca temu społeczność kryptowalutowa stanęła w obliczu upadku giełdy FTX i znacznego spadku wartości Bitcoina i wiodących altcoinów. Jednocześnie Genesis ogłosiło, że pilnie potrzebuje 1 miliarda dolarów na nowe inwestycje. Tej kwoty nie udało się wygospodarować w bardzo ograniczonym czasie, a szczegóły dotyczące sytuacji Genesis zaczęły wypływać na światło dzienne.

Przyczynił się do tego współzałożyciel Gemini Exchange, Cameron Winklevoss, który złożył serię głośnych oświadczeń. Co ciekawe, samo Gemini wciąż próbuje odzyskać około 900 milionów dolarów, które “utknęły” na kontach Genesis, aby dokonać płatności na rzecz klientów programu Earn. Zatrzymajmy się nad tą całą intrygą i przeanalizujmy ją nieco bardziej szczegółowo.

W 2020 roku Gemini i Genesis uzgodniły warunki wzajemnie korzystnego partnerstwa. Przykładowo, giełda oferowała swoim amerykańskim klientom oddanie swoich kryptowalut z oprocentowaniem, które byłoby wypłacane przez Genesis.

Od lutego 2021 roku program, nazwany Earn, stał się w pełni operacyjny. W zasadzie Gemini działało jako pośrednik między Genesis a prywatnymi inwestorami, przypuszczalnie zarabiając na tym procent. Choć oczywiście nie znamy szczegółów umowy.

Niemniej jednak, giełda jest znana z tego, że zatrzymuje do 4,29% od kwot, które zwróciła Genesis, aby wypłacić je prywatnym inwestorom. To się sprawdzało przez jakiś czas, przynajmniej do listopada 2022 roku.

Oświadczenia Winklevossa

Większość ludzi wie, że bracia Winklevoss odnieśli sukces w wielu przedsięwzięciach biznesowych. Głównie za sprawą filmu The Social Network, o słynnym przedsiębiorcy Marku Zuckerbergu. Jednak w tej chwili bracia, a w szczególności Cameron, są współtwórcami giełdy Gemini. A teraz, od niedawna, ich przedsięwzięciem zainteresowała się SEC. Ale dlaczego?

Winklevossowie nie mają prawie żadnych wątpliwości. SEC interesuje się Genesis i Gemini oraz sytuacją, w jakiej znaleźli się inwestorzy. Wniosek jest taki, że upadek FTX uderzył finansowo w Genesis. Od razu ogłosili, że blokują klientom możliwość wypłacania pieniędzy z kont i nie będzie można prowadzić działalności w dotychczasowy sposób.

W tym samym czasie Gemini – Earn, którego Genesis było partnerem, utknęło w martwym punkcie. Giełda podała, że fundusze klientów zostały zamrożone. Nieco później okazało się, że około 900 milionów dolarów od klientów Gemini było u Genesis. Uważni użytkownicy szybko zwrócili uwagę na następujący schemat: w tym samym czasie Genesis potrzebowało 1 miliarda dolarów, podczas gdy od Gemini powinno być około 900 milionów dolarów. Liczby te są bardzo porównywalne.

Na początku 2023 roku historia zyskała ponowny rozgłos, gdy Cameron Winklevoss publicznie złożył pozwy przeciwko CEO DCG Barry’emu Silbertowi. Jego zdaniem Silbert skłamał, twierdząc, że Genesis jest firmą wypłacalną i wiarygodną.

Kampania kłamstw rozpoczęła się, gdy fundusz hedgingowy Three Arrows Capital zbankrutował. W związku z tym Winklevoss wezwał Silberta do ustąpienia ze stanowiska DCG. Genesis i Gemini mają zatem wspólny projekt Earn. Przechowywane są tam środki wielu klientów, które powinny zostać zwrócone wraz z odsetkami. Ale wypłaty są zamrożone ze względu na problemy Genesis, które były spowodwane upadkiem FTX.

Winklevoss za zaistniałą sytuację obwinia prezesa DCG. Cóż, SEC rozpoczyna postępowanie z Genesis i Gemini. I tu pojawia się pytanie: dlaczego DCG i Silbert mają cokolwiek wspólnego z Genesis?

dcg

Struktura DCG

Digital Currency Group (DCG) to ogromny konglomerat, który jest zaangażowany w wiele obszarów, od wydobycia i zarządzania aktywami po udzielanie pożyczek i wiadomości medialne.

W jej skład wchodzi wiele różnych firm: Genesis, Grayscale, giełda Luno, CoinDesk i wiele innych. Teraz wiadomo, dlaczego Winklevoss podkreślił konkretnie CEO DCG.

Gemini to oddział DCG, który z kolei stara się rozwiązać swoje problemy. Niestety, wszystkie problemy pozostają nierozwiązane do dziś, a sprawy po części tylko się pogarszają. Dodatkowo, taki negatywny hype ma wpływ na rynek kryptowalut.

Jakie jest rozwiązanie?

Największym pytaniem w tej całej historii jest to, co stanie się z Grayscale Bitcoin Trust (GBTC) i jak to następnie wpłynie na cenę Bitcoina. GBTC stał się ostatnio dość popularny wśród użytkowników, ponieważ zapewniał regulowany dostęp do inwestycji w BTC. Ponadto było to wygodne narzędzie do przeprowadzania wszelkiego rodzaju spekulacyjnych transakcji arbitrażowych w okresach wysokiej zmienności.

Przedstawiciele firm należących do konglomeratu DCG uważają, że częścią rozwiązania może być wprowadzenie na rynek nowego produktu – funduszu ETF powiązanego z ceną Bitcoina. Jednak SEC na razie nie pozwala na taki scenariusz. Ciekawe jest spojrzenie na bilans DCG i upewnienie się, ile jest tam udziałów funduszu Grayscale. Jest ich 9,67% w całej ofercie. W tej sytuacji DCG musi albo znaleźć gotówkę, albo ogłosić upadłość, potencjalnie sprzedając te akcje.

Wyprzedaż niepłynnych aktywów zwiększyłaby tylko presję na już historycznie niskie przeceny GBTC. DCG posiada około 67 milionów akcji, a średni dzienny obrót na rynku wynosi zaledwie 4 miliony. Co jeszcze ciekawsze, zgodnie z prawem, DCG może sprzedać w jednym kwartale nie więcej niż 1% swoich pozostających w obrocie akcji. Innymi słowy, spółka wyprzeda swój pakiet GBTC w ciągu 2,5 roku.

Sprzedaż funduszy Grayscale stronie trzeciej?

Innym możliwym rozwiązaniem, o którym mówi się w ramach konglomeratu DCG, jest sprzedaż GBTC i innych funduszy Grayscale stronie trzeciej. Taka propozycja padła już ze strony Valkirie pod koniec grudnia 2022 roku. Zawiera ona kilka zasadniczych punktów. Po pierwsze, akcjonariusze otrzymają możliwość odkupienia akcji w aktywach netto. Po drugie, płatności zostałyby zmniejszone z 200 punktów bazowych do 75 punktów bazowych. A po trzecie, płatności dla inwestorów będą realizowane zarówno w pieniądzu fiat, jak i w Bitcoinach.

GBTC nadal generuje dochody dla DCG i Grayscale. Tym samym wśród wszystkich źródeł związanych z trustami, Grayscale pozyskał ponad 300 milionów dolarów z samych opłat za zarządzanie. Likwidacja funduszu nie jest więc najlepszą decyzją dla organizacji. Nawet jeśli nie uda się uruchomić bitcoinowego ETF, rynek może szybko znaleźć nabywców chętnych do przejęcia kontroli nad takim źródłem dochodu.

Mimo to prawdopodobieństwo likwidacji GBTC nie jest zerowe. W przypadku niewypłacalności lub bankructwa Grayscale mogłaby nastąpić tzw. “dobrowolna likwidacja”, tylko wtedy, gdy 50% akcji z prawem głosu nie zostanie przekazane nowemu sponsorowi. Potencjalnie DCG mogłoby przeprowadzić zamknięcie trustu, bo to wygenerowałoby pieniądze, ale procedurze tej towarzyszyłaby zapewne sprzedaż Bitcoinów na rynku.

Nikt nie chciałby zobaczyć wyprzedaży około 3,3% całkowitej obecnej podaży (632 000 BTC). To spowodowałoby spory spadek cen Bitcoina. W scenariuszu, w którym likwidacji trustu towarzyszyłby zwrot dolarów akcjonariuszom, można założyć, że większość wyprzedaży miałaby miejsce w transakcjach pozagiełdowych z udziałem zainteresowanych inwestorów. Choć w tej chwili wydaje się to mało prawdopodobne.

Wyjaśnienie

Wszystkie informacje zawarte na naszej stronie internetowej są publikowane w dobrej wierze i wyłącznie w ogólnych celach informacyjnych. Wszelkie działania podejmowane przez czytelnika w związku z informacjami znajdującymi się na naszej stronie internetowej odbywają się wyłącznie na jego własne ryzyko.