Niemcy prowadzą w UE pod względem wydanych licencji MiCA. Mają najwięcej węzłów Bitcoin spośród wszystkich krajów Europy.
Największe banki, takie jak Deutsche Bank, DZ Bank i Commerzbank, weszły na rynek krypto pod nowymi regulacjami.
Oficjalny obraz kontra rzeczywistość
Na papierze dane wyglądają dobrze. Jednak ludzie najbliżej branży widzą inną rzeczywistość. Pomimo oficjalnych miar sukcesu, aktywność i talenty przenoszą się do innych krajów Europy.
Luka między danymi a rzeczywistością pokazuje problem strukturalny, który zagraża długoletniej pozycji Niemiec jako centrum branży.
Przyznano ponad 30 licencji krypto, więcej niż prawie w każdym innym kraju UE. Luksemburg zatwierdził tylko trzy.
Na papierze Niemcy zdecydowanie wygrywają. Jednak większość licencji otrzymały tradycyjne banki oferujące ograniczone usługi. Startupy oraz firmy z sektora krypto budujące nową infrastrukturę aktywów cyfrowych licencjonują się gdzie indziej i oferują usługi w Niemczech przez paszportowanie.
Niemcy dodały 16 nowych instytucji z licencją MiCA w IV kwartale 2025 roku, ale ta liczba ukrywa niepokojący trend. Większość to banki oferujące jedną usługę, na przykład realizację zleceń lub transfer. Ograniczanie zakresu rodzi pytania o to, jaki rynek krypto faktycznie powstaje w Niemczech – zdominowany przez duże instytucje, a nie innowacje.
Zasubskrybuj nasz kanał YouTube i oglądaj ekspertów oraz dziennikarzy komentujących branżę
Berlin i Frankfurt tracą pozycję
Podczas ekspertowego panelu BeInCrypto o MiCA i regulacji krypto, Matthias Steger, doradca podatkowy w sektorze krypto współpracujący z Federalnym Ministerstwem Finansów Niemiec, bez ogródek ocenił aktualną sytuację.
“Straciliśmy nasze duże centra w Berlinie i Frankfurcie. I uważam, że to nie zależy od samej MiCA. To zależy od tego, jak my, Niemcy, korzystamy i wdrażamy przepisy MiCA.”
To stwierdzenie wskazuje na sedno problemu. Niemcy stosują przepisy MiCA bardziej rygorystycznie niż prawie cała UE. Ta różnica wypycha firmy do Wiednia, Lizbony i innych krajów, które działają szybciej i stawiają mniej wymagań.
Wypowiadanie się pro-krypto przy jednocześnie najbardziej wymagającej interpretacji regulacyjnej w UE tworzy konflikt, który firmy rozwiązują przeprowadzką.
Przepisy MiCA zaczęły obowiązywać w całej UE w grudniu 2024 roku. Większość krajów zostawiła 18-miesięczny okres przejściowy. Niemcy skrócili go do 12 miesięcy, wyznaczając twardy termin na 31 grudnia 2025 roku, do którego wszystkie podmioty muszą uzyskać zezwolenie CASP w BaFin. Ta szybka ścieżka podnosi presję na firmy już zmagające się z kosztami zgodności.
Wiedeń wyrasta na prawdziwe centrum
Austriacki Financial Market Authority stał się jedną z najłatwiej dostępnych instytucji licencjonujących MiCA w UE. Przewaga jest oczywista: procesy licencyjne trwają poniżej sześciu miesięcy, podczas gdy w Niemczech są znacznie dłuższe. Wiedeń zapewnia czytelność zasad bez biurokratycznych przeszkód, z którymi firmy mierzą się w Niemczech.
Efekty są widoczne i istotne. Bybit otworzył swoją europejską siedzibę w Wiedniu po zdobyciu licencji MiCA od FMA i ogłosił plany zatrudnienia ponad 100 osób.
KuCoin wybrał Austrię na swoją bazę regulacyjną w UE. AMINA, szwajcarski bank aktywów cyfrowych, zdecydował się na Wiedeń, zamiast Frankfurtu czy Berlina. To bardzo znamienne w kontekście pozycji instytucjonalnej Niemiec.
Steger zauważył szerszy trend:
“Mamy to świetnie w Austrii. Mamy to świetnie w Portugalii. Są miejsca, jak Niemcy, które są pro-krypto.” Otoczenie się liczy. Niemcy nadal określa się jako pro-krypto. Jednak nastroje oderwane od praktyki tworzą szansę dla konkurencji.
Rekomendacja Stegera była jednoznaczna:
“Zwróciłbym się do BaFin, by obniżyło wymagania. MiCA powinna być najniższym, a nie najwyższym poziomem, jak myślą Niemcy.”
To odzwierciedla zgodę wielu praktyków rynku. Niemcy mają infrastrukturę, instytucje i wiarygodność regulacyjną. Mają najwięcej węzłów Bitcoin w Europie. Mają relacje z bankami i wiedzę finansową. Czy zatrzymają firmy budujące na tej podstawie – to już osobna kwestia.





