Rynek kryptowalut szybko się zmienia, a Bitcoin ponownie trafia w centrum dużej debaty. Coraz częściej mówi się o tym, że górnicy mogą porzucać kopanie BTC na rzecz sztucznej inteligencji. W nagraniu analityka krypto – Andrzeja (kanał Dzienna Dawka Dyskomfortu) pojawiają się konkretne liczby, twarde dane oraz jasne wnioski, które warto zrozumieć spokojnie, krok po kroku.
To temat, który dotyczy nie tylko górników, ale również każdego inwestora obserwującego długoterminową kondycję rynku.
Globalny głód energii zmienia reguły gry
Andrzej w swojej analizie zaczyna od szerokiego kontekstu energetycznego. Przede wszystkim zwraca uwagę, że świat wchodzi w epokę ogromnego deficytu mocy. Jednocześnie zapotrzebowanie na energię elektryczną rośnie szybciej niż infrastruktura.
SponsoredGłównym czynnikiem tego zjawiska jest rozwój AI oraz HPC. Według dostępnych szacunków, do 2030 roku może brakować nawet 47 GW mocy, głównie na terenie USA. Co istotne, jest to luka, której nie da się szybko zasypać.
Bitcoin mining zużywa dziś około 20–25 GW. Z tego powodu czyni to górników bardzo ważnymi graczami na rynku energii. Jednak jednocześnie stawia ich w centrum rosnącej konkurencji z sektorem AI.
Dlaczego to ma znaczenie dla rynku? Ponieważ energia staje się zasobem strategicznym. W praktyce oznacza to, że ten, kto zapłaci więcej i na dłużej, wygrywa.
Bitcoin kontra AI – zimna kalkulacja górników
Andrzej jasno pokazuje, że decyzje górników nie są emocjonalne. Wręcz przeciwnie, wynikają one z prostych kalkulacji finansowych. Obecnie AI i HPC oferują znacznie lepsze warunki biznesowe.
Marże w AI sięgają 70–85%. Dla porównania mining BTC daje często około 50%. Co więcej, kontrakty AI trwają 10–25 lat i zapewniają stabilność.
W analizie pada kluczowa myśl, która dobrze oddaje obecną sytuację:
“Duża część tych górników myślę, że będzie chciała przemigrować [do AI/HPC]. […] AI jest w stanie przebijać tutaj Bitcoina marżami, ale też przewidywalnością, bo to są najczęściej stałe deale z konkretną marżą, przewidywalne na 10, 15 lat, czasami krócej, czasami dłużej. No więc mamy większą przewidywalność, większy horyzont czasowy, większe marże. […] Tylko mocni, prawdziwi, zdeklarowani górnicy będą tutaj zostawać [w Bitcoinie]. A reszta, duża część moim zdaniem będzie odpływać.”
Po tej wypowiedzi Andrzej przechodzi do konkretów. Następnie wskazuje, że infrastruktura górników idealnie pasuje do data center. Chodzi tu przede wszystkim o dostęp do prądu, skalowalność oraz lokalizację.
Sponsored SponsoredTo nie jest jedynie teoretyczny scenariusz. W rzeczywistości jest to proces, który już się rozpoczął.
Przykłady firm i możliwy spadek hash rate’u krypto
W dalszej części analizy pojawiają się konkretne spółki. Andrzej podaje je jako dowód, że trend jest realny. Najmocniejszym przykładem pozostaje TeraWolf.
Firma nadal kopie BTC na poziomie około 7 EH/s i 130–170 MW. Jednocześnie jednak bardzo agresywnie rozwija segment AI. Co istotne, pipeline mocy sięga 750 MW do nawet 1,5 GW w latach 2027–2028.
TeraWolf pozyskał około 1,275 mld USD kapitału na rozwój HPC. Dodatkowo kontrakty z Google, Fluid Stack czy Core45 jasno pokazują skalę zainteresowania. Marże AI na poziomie 70–85% robią ogromną różnicę.
Podobne ruchy wykonują również Riot Platforms, Core Scientific oraz Iris Energy. Firmy te chwalą się gotowymi gigawatami pod AI. Co więcej, Google i Fluid Stack aktywnie korzystają z ich infrastruktury.
Krótkoterminowo rynek może zobaczyć spadek hash rate’u. Andrzej podkreśla, że taki scenariusz może być bolesny. W efekcie słabsi górnicy mogą sprzedawać BTC, jeśli cena nie poprawi rentowności.
SponsoredWarto zapamiętać kilka kluczowych punktów:
- możliwy chwilowy spadek bezpieczeństwa sieci
- presja sprzedażowa ze strony słabych minerów
- rosnąca rola dużych, dobrze finansowanych graczy
Jednak to wciąż tylko jedna strona medalu.
Długoterminowy efekt dla rynku krypto i Bitcoina
Andrzej patrzy na sytuację również w długim horyzoncie. Jego wniosek jest mniej oczywisty, ale jednocześnie bardzo interesujący. Odpływ części górników może finalnie pomóc Bitcoinowi.
Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ rynek przejdzie naturalny przesiew. W rezultacie zostaną tylko „prawdziwi górnicy”, czyli podmioty z długim horyzontem działania. Znikną słabe ręce oraz przypadkowi gracze.
Dziura w hash rate zostanie wypełniona. Co istotne, zrobią to silni gracze z nowym sprzętem o wydajności 13–15 J/TH. Dla porównania wielu amerykańskich górników działa dziś na poziomie 20–30 J/TH.
Sponsored SponsoredCzy oznacza to centralizację? Andrzej sugeruje coś odwrotnego. Mniejsza liczba słabych podmiotów może poprawić jakość decentralizacji. W efekcie sieć stanie się bardziej odporna.
Pojawia się też pytanie inwestorów: czy to zły sygnał dla BTC? Odpowiedź brzmi: niekoniecznie. Bardzo często krótkoterminowy chaos buduje długoterminową siłę.
W analizie pada również ciekawa obserwacja giełdowa. Spółki górnicze z gotową infrastrukturą pod AI mogą być atrakcyjne inwestycyjnie. Co ważne, wiele inwestycji nie zostało jeszcze zmonetyzowanych.
Ogłoszenia nowych kontraktów mogą windować wyceny akcji. To scenariusz, który rynek zna bardzo dobrze.
Na sam koniec Andrzej zwraca uwagę na skalę globalną. Data center urosły z około 20 GW w 2005 roku do około 120 GW w 2020 roku. AI tylko dodatkowo przyspiesza ten trend.
Brak planu na uzupełnienie 40–60 GW pozostaje ogromnym wyzwaniem. To równowartość dwóch sieci BTC lub 30–40 elektrowni atomowych.
Czy górnicy odejdą masowo? Część z nich tak. Czy Bitcoin przetrwa? Według tej analizy – zdecydowanie tak.
Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.