Wielu inwestorów wciąż wierzy, że cierpliwe trzymanie gotówki i czekanie na „idealny moment” to najbezpieczniejsza strategia. Na pierwszy rzut oka brzmi to rozsądnie, ale dane historyczne pokazują coś zupełnie innego. To właśnie czekanie na dołek bardzo często okazuje się największym wrogiem długoterminowych wyników.
Szansa na kupno idealnie na dołku jest taka sama, jak na sprzedaż idealnie na górce – czyli skrajnie niska.
Czekanie na dołek to najdroższa strategia
Wielu inwestorów zna to uczucie: rynek spada, więc lepiej poczekać, aż będzie taniej. Gd jednak y rośnie – to już „za późno”. W praktyce właśnie w tym zawieszeniu między strachem a chciwością potrafią mijać miesiące i lata, w których kapitał stoi bezczynnie na koncie. Tymczasem dane pokazują, że największe pieniądze wcale nie trafiają do tych, którzy idealnie zgadują moment wejścia. Trafiają do tych, którzy po prostu są na rynku, gdy dzieje się coś ważnego.
SponsoredInternetowy twórca w tematyce inwestycji – Ten Od Hajsu – w swoim wpisie odwołuje się do badań i symulacji, które sprawdzają, jak różne strategie radzą sobie w długim terminie. Jedną z nich jest analiza Nicka Maggiulliego, który to sprawdził. Przeprowadził symulację pod nazwą „Nawet Bóg nie pokona DCA” (tłum. red). Jest to porównanie inwestora regularnie kupującego z kimś, kto trafia idealnie w każdy dołek.
Wynik? W około 70 procentach historycznych przypadków strategia regularnych zakupów wygrywała nawet z „boskim” timingiem.
Powód jest prosty: koszt trzymania gotówki. Czekając na spadki, inwestor nie tylko ryzykuje, że przegapi odbicia, ale też traci dywidendy i efekt procentu składanego. To właśnie czekanie na dołek sprawia, że kapitał przez długie miesiące pracuje na zerowej stopie zwrotu, podczas gdy rynek idzie dalej.
Dwadzieścia lat badań
Ten Od Hajsu przywołuje również dane z badania Charlesa Schwaba z lat 2003-2023. W symulacji pięciu typów inwestorów osoba kupująca regularnie co miesiąc osiągnęła około 132 000 USD z 20-letniej inwestycji. Dla porównania ktoś, kto idealnie trafiał w dołki, miał 151 000 USD, ale osoba czekająca na „okazje” z gotówką zakończyła zaledwie z 44 000 USD. To niemal 71% straty względem najlepszego scenariusza.
Jeszcze bardziej wymowny jest efekt „Przegapienia najlepszych dni” (tłum. red). Dane pokazują, że pominięcie zaledwie 10 najlepszych sesji giełdowych w ciągu 30 lat obniża wynik portfela o ponad 50 procent. Co istotne, te najlepsze dni bardzo często wypadają właśnie w okresach największej paniki i zmienności. Dokładnie wtedy, gdy większość osób siedzi na gotówce.
“Ten Od Hajsu” podsumowuje, że nie istnieje coś takiego jak bezbłędny moment wejścia. Inflacja dodatkowo podkopuje wartość pieniędzy trzymanych „na boku”, a emocje sprawiają, że decyzje o wejściu są ciągle odkładane.
W praktyce oznacza to, że czekanie na dołek może kosztować inwestora więcej niż nawet najgorszy możliwy timing. Paradoksalnie to właśnie proste, automatyczne kupowanie rynku daje największą przewagę tym, którzy myślą o inwestowaniu w perspektywie lat, a nie dni.
Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.