Lisk wystartował we wtorek jako platforma operacji pieniężnych dla zespołów finansowych, łącząc salda bankowe i stablecoin w jednym narzędziu. Nowy Lisk wchodzi na rynek fintech, gdzie konkurenci mają wojenne skarbce warte miliardy USD.
Założyciel Max Kordek zaprezentował produkt, gdy Lisk Chain czeka zamknięcie 31 października. W tym samym dniu ruszył Early Access dla firm używających zarówno walut fiducjarnych, jak i stablecoin.
Co naprawdę robi nowy Lisk
Platforma umieszcza konta, płatności i reguły akceptacji w jednym narzędziu dla różnych podmiotów i walut. Przelew bankowy i depozyt stablecoin tworzą wspólne saldo. Firmy dostają wirtualne konta z prawdziwymi danymi bankowymi i mogą wypłacać środki na zewnętrzne rachunki bankowe.
Lisk nie staje się bankiem. Pieniądze przepływają przez regulowanych dostawców, w tym Bridge, firmę należącą do Stripe. Platforma będzie darmowa w planie Professional do końca 2026 roku. To znak, że Lisk chce najpierw zdobyć użytkowników, potem wprowadzić opłaty.
„To produkt, którego brakowało nam już lata temu.”
Za tym zwrotem stoi realny rynek. Płatności B2B stablecoinami sięgną 226 mld USD w 2025 roku, co oznacza wzrost o 733% w rok – wynika z badania McKinsey i Artemis Analytics.
Korporacyjne działy finansowe przez ostatni rok zastępowały przelewy stablecoinami do rozliczeń międzynarodowych.
Strona Early Access nie podaje informacji o licencjach, przechowywaniu środków ani kosztach po 2026 roku.
Konkurencja ma miliardową przewagę na starcie
Oferta Lisk trafia w najgęstszy segment fintech. Ramp pozyskał 750 mln USD w czerwcu przy wycenie 44 mld USD. Stripe kupił Bridge – głównego dostawcę Lisk – za 1,1 mld USD.
Innymi słowy, kluczowy dostawca Lisk należy do konkurencji.
Kordek twierdzi, że dotychczasowi liderzy budowali pod fiat lub pod crypto, lecz nigdy oba naraz. Nowy Lisk celuje w firmy mające waluty fiducjarne i stablecoiny równolegle.
To ryzykowna strategia. Liderzy rynku mogą szybciej dodać obsługę stablecoin niż Lisk zyska zaufanie szefów finansów. Przewaga bankowa może też się szybko skurczyć.
Rezerwa Federalna USA zasugerowała konta płatnicze bezpośrednio dla firm krypto, co może ułatwić to, wokół czego Lisk buduje swoją ofertę.
Pojawia się też problem reputacji. Lisk chce, by firmy powierzyły mu środki na chwilę przed zamykanie drugiego swojego blockchaina. Zdobycie zaufania CFO będzie trudniejsze niż wygranie zaufania deweloperów.
Najbliższy precedens nie napawa optymizmem. EOS zebrał ok. 4 mld USD w największej sprzedaży tokenów krypto. W marcu 2025 rebrandował się na Vaulta, by wejść w Web3 banking.
Token Vaulta spadł w ostatnim roku o 85% wg danych Coingecko.
Co dostają posiadacze LSK w nowym Lisk
LSK staje się tokenem lojalnościowym platformy. Firmy dostają nagrody za korzystanie z Lisk i polecenia – wdrażane stopniowo, zgodnie z FAQ tokena. Płacenie opłat LSK ruszy później, bez podanej daty.
Konstrukcja rodzi pytania. W ogłoszeniu mowa o nagrodach i płatnościach opłat, nie udostępnianiu przychodów, a zarządzanie kończy się na DAO.
Posiadacze dostają ekspozycję na startup bez żadnych praw udziałowca.
Skarbiec DAO pokazuje też inną historię – po spaleniu 100 mln LSK około 47 mln LSK przechodzi do Lisk Ltd, według dokumentów dotyczących zakończenia DAO. Posiadacze głosują za rozwiązaniem DAO, a firma przejmuje pozostałe środki.
Różnica skali jest ogromna. LSK kosztował około 0,08 USD w chwili pisania tekstu, spadając o 5% po informacji o zamknięciu. Przy kapitalizacji ok. 20,3 mln USD projekt stanowi około 0,05% prywatnej wyceny Ramp.
Następne sygnały to głosowanie DAO i pierwsze grupy Early Access. Jeśli firmy przyjdą, LSK zyska pierwszą prawdziwą użyteczność od lat. Jeśli nie, posiadacze zostaną z punktami lojalnościowymi produktu, którego nikt nie przyjął.
Nowy Lisk nie ma już własnego łańcucha, na który mógłby się wycofać.









